9 stycznia 2017 Pani Poprawna 3Comment

Grudzień zleciał w mgnieniu oka i zaczynałam się obawiać, że nie zdążę obejrzeć ani jednego filmu, aby móc Wam o nim opowiedzieć, a tu proszę – końcówka roku okazała się mimo wszystko spokojniejsza i udało mi się obejrzeć aż 4 filmy i ponownie każdy z nich obejrzany został w zupełnie innych warunkach. 

Ten miesiąc można by nazwać „miesiącem z Dicaprio”, gdyby nie film „7 minut po północy”, który miałam okazję obejrzeć w moje urodziny ;) Trzeba przyznać, że Leo jest genialnym aktorem i chyba każdy film z jego udziałem jest przynajmniej dobry, a stanowcza większość jest znakomita. Aż dziw, że Oskara otrzymał dopiero za grę aktorską w „Zjawie”.

„Zjawa”

7722530-3

Film zaczyna się bardzo obiecująco. Fabuła wciąga już od samego początku i stale chce się więcej. Przez cały czas myślisz sobie „jejku, ciekawe jak to się rozwinie”. No i na sam koniec okazuje się, że nijak się nie rozwija. Dicaprio przez cały film tuła się po lesie. Oczywiście spotyka go po drodze wiele przygód i to same nieprzyjemne przygody. Serio, czasem myślisz, że gorzej to już być nie może, a tu łup! No i jest jeszcze gorzej. Chyba nikt nie miał nigdy tyle nieszczęścia, co Dicaprio w „Zjawie”.

Moim skromnym zdaniem akcja filmu powinna szybciej się rozwijać, aby rozbudzić ciekawość a i zakończenie powinno być bardziej spektakularne. Mimo wszystko film obejrzałam chętnie, ale może głównie przez dużą sympatię do Leonardo. Byłam bardzo ciekawa jak  to się dalej potoczy, niestety ciągłe niepowodzenia głównego bohatera zaczęły mnie męczyć i nudzić.

Nie zdradzę Wam zakończenia, jednakże bardzo się cieszę, że zakończyło się tak, a nie inaczej, bo równie dobrze mogli dokopać Dicaprio i jeszcze gorzej zakończyć film. Tylko czy to aby na pewno było dobre dla głównego bohatera, po tym wszystkim przez co przeszedł? Oceńcie sami ;)

„Incepcja”

7354571-3

Kolejny film z udziałem Dicaprio rozkręcający się dość powolnie (choć nic nie przebije „Zjawy”). Na szczęście „Incepcja”, gdy już się rozkręci, to leci jak szalona i trzeba uważnie oglądać, aby nic nie przegapić ;)

„Incepcja” od samego początku wprowadza tajemniczy nastrój, że aż chce się oglądać, żeby się dowiedzieć o co chodzi i co będzie dalej. Film w ogóle nieprzewidywalny, co jest jego wielkim plusem. Cała fabuła jest bardzo zagadkowa, a samo zakończenie w ogóle nie rozwiewa naszych wątpliwości, tylko jeszcze bardziej mąci nam w głowach ;)

Film opowiada o czasach, gdy technologia pozwoliła ludziom na wchodzenie w umysł człowieka, jego podświadomość, a dokładniej sen i tworzenie własnego świata. Gra może okazać się niebezpieczna, jeśli się przesadzi – skąd będziesz wiedział co jest jawą, a co snem? Incepcję można porównać do świadomego snu, którego można doświadczać z różnymi osobami – z żoną, przyjacielem, obcym człowiekiem. Czyż nie byłoby wspaniale stworzyć swój własny, idealny świat wraz z ukochaną osobą?

Film polecam każdemu, kto lubi filmy akcji z odrobiną dramatu i z ciut większą ilością zagadkowości. „Incepcja” cały czas trzyma w napięciu i nawet po zakończeniu utrzymuje lekki niepokój. Świetna gra aktorska, ale przede wszystkim fabuła sprawiają, że zaliczam ten film do jednych z najlepszych filmów ostatnich lat.

„Wielki Gatsby”

7537355-3

Nie mam pojęcia jak to się stało, że obejrzałam ten film dopiero pod koniec zeszłego roku. Oglądając ten film byłam zachwycona jego zagadkowością, odrobiną niepewności, którą wprowadzał, a także lekko przerysowaną rzeczywistością.

Na początku mamy wrażenie, że film będzie opowiadał o oszustwach Gatsby’iego, jak uzyskał tak wielką fortunę i koniec końców albo zostanie skazany na dożywocie albo ponownie wszystkich wykiwa i będzie żył w spokoju i luksusie. Jakże wielkie było moje zdziwienie, gdy okazało się, że za tym wszystkim stała kobieta. Kobieta, do której Gatsby żywił ogromne uczucie.

Przez pół filmu śmiałam się i cieszyłam ze szczęścia jakiego zaznał główny bohater, przyjaźniąc się z Gatsbym, a przez następne pół przeżywałam i prawie płakałam nad losem bohaterów. Dramatyczny zwrot akcji, którego się nie spodziewałam nadał filmowi charakteru i sprawił, że stał się nieprzewidywalny, co również i w tym wypadku jest wielkim plusem – w dzisiejszych czasach jesteśmy już tak oblegani przez różnego rodzaju filmy, że ciężko jest stworzyć coś, co zaskoczy widza, a tu proszę!

Film bardzo mi się podobał, choć nie ukrywam, że byłam lekko obrażona na reżysera, że postanowił zakończyć film tak, a nie inaczej ;) Jeżeli lubicie, gdy film opiera się na wątku miłosnym, serdecznie polecam Wam „Wielkiego Gatsby’ego”.

„7 minut po północy”

7759396-3

Film, który rozłożył na łopatki nawet Panów, będących razem ze mną w sali kinowej. Wzruszająca opowieść o chłopcu, który miewa pewien sen – koszmar, w którym pozwala swojej mamie zginąć, puszczając jej rękę, gdy ta wisi nad przepaścią. Niestety prawdziwy koszmar odbywa się w domu chłopca – jego mama jest śmiertelnie chora, a lekarze nie potrafią jej uleczyć. Jakby tego było mało, szkole rozgrywa się mały dramat, gdyż koledzy znęcają się nad chłopcem.

Całość realizmu została połączona z fantastycznym światem snu i wyobraźni chłopca. Siedem minut po północy odwiedza go stary drzewiec, który opowiada mu pewne historie, mające pomóc mu zrozumieć jego senny koszmar, a także problem z jakim zmaga się w domu.

Dodanie drzewca do tak realistycznej fabuły pomaga widzowi zrozumieć uczucia chłopca, a także wprowadza odrobinę mojej ukochanej tajemniczości. Uwielbiam zagadkowe filmy, dlatego tak bardzo przypadł mi ten film do gustu i tak bardzo go przeżyłam.

Niestety i tutaj reżyser mnie zawiódł i zakończył film nie tak, jakbym chciała. Mimo iż film jest bajkowy, zakończenie nie było jak z bajki. Jednakże na końcu jest akcent, który sprawia, że jesteśmy lekko zszokowani, a reżyser zostawia nam pole do osobistych przemyśleń ;)

Moje grudniowe kino można zaliczyć do dość płaczliwych i dramatycznych gatunków. Dlaczego akurat tak? Szczerze Wam powiem, że wszystkie te filmy zostały obejrzane przypadkowo. Nie planowałam obejrzenia żadnego z nich. Czysty spontan. Chyba czas na komediowy styczeń ;)

  • Grudzień z Leosiem :) Dla mnie te filmy mają statut kultowych w pewien sposób. :)

    • Pani Poprawna

      To prawda, dla mnie też. Leo ma zarezerwowane miejsce w moim sercu :) Świetny aktor

  • Wielki Gatsby! Jedna z tych produkcji, o których się nie zapomina. Zabaczyłam ten film kilka lat temu w kinie i z chęcią zabaczę go jeszcze raz. Leo, narracja, niesamowity klimat Nowego Yorku, blichtr, przepych i przekrój ludzkich charakterów tworzą świetny film. Nie mogę nie wspomnieć o kostiumach, bo na ich punkcie mam świra i ciągle wierzę, że moda z pierwszej polowy XX wieku wróci do łask. Sprawiłaś mi ogromną przyjemność przypominając mi ten film!